Translate

poniedziałek, 19 października 2015

manga "houkago x Ponytail"



Witam!

Jak pisałam tydzień temu, dodaję teraz... coś (te moje recenzje     chyba nie bardzo wyglądają jak recenzje), ale wciąż się uczę, więc proszę o wyrozumiałość. :D
 Nie przedłużając. ;)

Jest to manga Houkago x Ponytail autorstwa Tanaki Teko. Ma tylko jeden tom, więc nie jest zbyt długa, ale wystarczająca, by nie zanudzić, albo wręcz przeciwnie nie doprowadzić nawet akcji do końca i pozostawić po sobie dobrze odczuwalny niedosyt. Dodam jeszcze dla Was link do strony, na której ta manga jest dostępna. ;)
http://centrum-mangi.pl/Houkago-x-Ponytail/

Jak widać po lewej na obrazku, główni bohaterowie wydają się być typowymi licealistami wyjętymi prosto z jakiegoś tandetnego romansu. Jednak nie porywajmy się pierwszemu wrażeniu.
Natsuki nie jest znowu taka bardzo "normalna", no bo która nastolatka tak namiętnie czyta mangi i w ogóle nie interesuje się życiem realnym. Dobra. Może znalazłoby się kilka, ale w mangach jest to spora rzadkość. Przynajmniej ja jeszcze wiele takich wzorców nie spotkałam.
A Kiritani? Zacznijmy od tego, że nawet nie jest licealistą, a skoro nie, to w takim razie kim? Zapuszczonym, nie dbającym o siebie mangaką. Zapytacie pewnie teraz - ale jak to możliwe, że taki słodki chłopak z okładki może o siebie nie dbać? Dlatego przedstawię Wam pewien obrazek z jego typowym wizerunkiem.
 Niepodobny? nie dziwmy się więc Natsuki, że w pierwszej kolejności wzięła go za zboczeńca, po tym jak nagle podszedł do niej i z takim wyglądem zapytał o pozowanie do zdjęć. Na szczęście w trakcie historii Kiritani powoli zaczął się zmieniać. Sporo w tym zasługi naszej licealistki, ale możemy być jej za to wdzięczni. Jej przygoda zaczyna się jak "przypadkowo" znokautowała Kiritamiego, w zadość uczynieniu miała asystować mu przy tworzeniu mangi.  
 
Ta historia pełna jest zapierających dech w piersiach scen, które dzięki wspaniałej kresce, wyglądają naprawdę dobrze. Miłość licealistki do nieco ekscentrycznego i powiedzmy szczerze trochę głupiego mangaki, na pewno nie jest łatwa. Zwłaszcza jak ten zamiast wyznać uczucia, uznaje za oczywiste rzeczy, które wcale takie nie są.
Jak na dobry romans, potrzebny jest jeszcze rywal w miłości. Nie bójcie się, tu też takiego mamy. Co prawda jego uczucie jest jednostronne, ale kto wie jak mogło by się to potoczyć, gdyby Natsuki coś do niego poczuła, skoro to taki słodziutki chłopaczek, który zna ją już od gimnazjum, a do tego jest, tak jak ona, otaku.
Jeżeli lubicie małe dzieci w mangach (są takie urocze), kilka nieporozumień, zboczonego głównego bohatera (choć, jak mówiłam, pozory czasem mylą), dziwaków przemieniających się w bishounenów, randki w oceanarium (tak, to też było), marynarskie mundurki (?),  cuuudowne rysunki...
To ta manga jest w sam raz dla Was, a ja cieszę się, że mogłam o niej napisać. Nawet jak nie, to i tak polecam. :D

Tak szczerze to czytałam ją już kilka razy i za każdym jest tak samo interesująca. Mam nadzieję, że nie zawiodłam Waszych oczekiwań, i że przestało to tak bardzo przypominać jakiegoś streszczenia. Myślę, że powoli przybliżam się do napisania prawidłowej recenzji. :)

Mam już pomysł na Halloween dla Was ;) Jeszcze tylko ubrać to w słowa i gotowe. Lubicie nightcore? Niektóre piosenki warte są polecenia :D

Pozdrawiam
Shiroxx

niedziela, 11 października 2015

Tom.2 cz.2 manga "Oblubienica czarnoksiężnika"

Hejka!!

Wreszcie. Wzięłam się za dokończenie tego posta. ;) Żeby nie przedłużać...
Przejdźmy w końcu do tematu posta, czyli drugiej części mangi, którą zaczęłam w tamtym tygodniu.

A więc, wiem wiem nie zaczyna się od "więc", nasza mała Chise jest na tę chwilę uśpiona, można powiedzieć, że zapadła w śpiączkę. Podczas tego snu regeneruje siły po poprzednim wysiłku przy zakażeniu. Podczas gdy Elias jej doglądał, odwiedził ich ksiądz. Chociaż nie spędził z nimi zbyt dużo czasu, ponieważ odwiedziła ich jeszcze sama królowa wróżek, Księżycowa Tytania, Pani Tir Na Nóg, jakkolwiek śmieszne by to imię nie było, to jednak wciąż królowa, która musi posiadać niewyczerpane pokłady cierpliwości skoro wytrzymuje ze swoim mężem, ale o tym potem. Więc (wiem, znowu) królowa nie chcąc przebywać w obecności "czciciela obcego boga" odesłała go gdzieś w środek lasu, aby im nie przeszkadzał. No i Tytania nie pocieszyła się długo ciszą, gdyż w ślad za nią przybył jej małżonek - król Oberon. Narobił hałasu na końcu za pomocą magii budząc Chise. Oberon, swoją gadaniną uświadomił Chise pewną rzecz, co z kolei pozwoliło nam zauważyć, że w zupełnie nie emocjonalnym czarnoksiężniku zaczynają budzić się jakieś uczucia, choć on sam nie bardzo zdaje sobie z nich sprawę. kolejna informacja jaką dostajemy - Oberon okazuje się.. masochistą. Niezbyt to pasuje do króla, ale w końcu każdy ma inne gusta, a króla tym bardziej nie powinno się kwestionować. Szanowne towarzystwo w końcu nas opuściło, ksiądz wyszedł z lasu, a nasza parka wróciła szczęśliwie do domu.
Jednak to nie koniec. Elias wreszcie poważnie wziął się za naukę Chise. Ale kogo obchodzi nauka gdy można pójść na jeszcze jedną misję? Oczywiście, że misja jest ciekawsza.
Tym razem spotkają czarnego psa na cmentarzu, zwiastun rychłej śmierci. Mają sprawdzić czy stanowi zagrożenie. Zastawiacie się czemu wielki czarnoksiężnik pozwala sobą rządzić kościołowi? On sam twierdzi, że kiedyś sporo narozrabiał. nasuwa to skojarzenie z wielkim, złym magiem. Aż chce mi się go zobaczyć w mroczniejszej odsłonie. W każdym razie wróćmy do cmentarza. Chise, która została na chwilę sama, została zaatakowana przez upiora lecz uratował ją tajemniczy mężczyzna. Kim jest Isabel, którą wołał? Pomimo ran nadal chce chronić to miejsce, bo Isabel tam jest. A jak je chroni? Okazuje się, że to on jest tym czarnym psem jak się z powrotem w niego przemienił. Na scenę wkracza kolejna osoba. Ktoś kto poprzednio towarzyszył alchemikowi. Dlaczego tak bardzo chce grima? I kto grozi jej mistrzowi? Chise udało się ją uśpić swoim nieudanym eliksirem. W tym czasie pies wspomina Isabel. Okazuje się, że to jego właścicielka, która zmarła i jest pochowana na tym cmentarzu. Eurich (tak nazywa się pies) uważa ją za swoją siostrę i dlatego może przybierać ludzką postać, bo myśli, że sam nim jest. Gdy w końcu ich gość się obudził, pojawił się Elias i dowiedzieli się czemu tak bardzo potrzebny alchemikowi jest grim. Nie długo po tym nareszcie pojawia się ten tajemniczy dzieciak, który groził alchemikowi, był odpowiedzialny za skażenie u kotów, a nawet wysłał chimerę za Eliasem. Chise została zaatakowana, więc czarnoksiężnik "trochę" się wkurzył.
Na tym kończy się tom 2 przygód Slay Vegi.

Nie wiem czy będę kupować tom 3. Jakoś nie wciągnęła mnie ta historia na tyle. Co się z tym wiąże, nie będzie też recenzji. Ale obiecuje, że jak mi się coś odmieni, to Wam o tym powiem ;)
Jeszcze  jedna informacja. Sousuke będzie dodawał notki rzadziej niż zwykle z powodu małego dostępu do internetu. Nawet mi trudno się z nim teraz kontaktować, więc będzie pisał, gdy będzie miał czas. :D
Za tydzień mam w planach napisać o  "Houkago x Ponytail". Manga dostępna na internecie dla każdego. Zapraszam do komentowania.

Pozdrawiam
Shiroxx

wtorek, 6 października 2015

»Prorok codzienny«

Witam!

Dawno nikogo nie było dlatego chciałabym, chociaż troszeczkę, to wytłumaczyć. :)
Z powodu rozpoczęcia się szkoły byliśmy bardzo zawaleni materiałem. :D
Zresztą.. wierze, że rozumiecie to z powodu własnych doświadczeń.
Czasami jak wróciłam do domu o 16 (od 6 lub 5 na nogach) to po zrobieniu zadań itp. już o 20 szłam spać bo byłam taka padnięta. Dlatego przepraszam, ale do napisania czegoś już nie miałam głowy.
Na szczęście już zaczęliśmy drugi miesiąc szkoły i mam nadzieję, że się trochę ustabilizuje, dlatego naprawdę mocno postaram się, żeby już w tę niedzielę coś się pojawiło ;)

Pozdrawiam
Shiroxx