Translate

sobota, 30 maja 2015

Marynarskie mundurki. :P

Hejka!
Jak już w tytule posta zauważyliście będzie to głównie o marynarskich mundurkach.



Fajne, nie?
Pomyślałam o tym temacie jak zobaczyłam w gazecie, że ponieważ zbliża się lato, to popularne będą marynarskie dodatki. Chociaż jest tak co roku, no ale co tam. :)
Jeju no, ale mi się podobają takie mundurki. My takich nie mamy :(
A tak słodko się w nich wygląda.

W Japonii mają fajnie.
Ostatnio rozmawiałam o nich z koleżanką. Ach te "ahojskie"
mundurki :D Często ten motyw jest używany, a właściwie powiem,
że zawsze, no chyba że nie ma akcji w szkole, w różnych mangach
i anime. Niektóre są takie kawaii *_* Czytałam ostatnio mange,
w której nawet główny bohater docenił ich urok ;) W tytule było coś chyba z "sensei", bo był mangaką. Jak znajdę to Wam wkleję do następnej notki tytuł ;)
Jakiś taki drętwy ten wpis chyba. Żeby Was dalej nie męczyć skończę już to pisanie, ale postaram się następnym razem napisać więcej :) Oki :D więc lecę oglądać Polsat super hit festiwal (chyba jakoś tak) Bednarek właśnie skończył śpiewać.

Spotkaliśmy się dzisiaj z Sousuke i Hitabą, żeby porobić zdj dla Was. Jedno macie już na stronce ;)
Chociaż na tym już dodanym są tylko kartki, ale nie bójcie się. My też będziemy. Chociaż może to jest gorsze. W każdym razie mieliśmy udaną sesję i niedługo przedstawimy Wam jej efekty :D

Ja chce taki mundurek!!!
Czemu my takich nie mamy?!
Shiroxx

piątek, 29 maja 2015

Po raz pierwszy...


Witajcie Kochani! :)
Z tej strony Hitaba. Jako trzeci członek naszego bloga pragnę się z Wami nareszcie przywitać. Moje posty będą pojawiać się co piątek, a ich tematyka będzie różna. Jeśli tylko znajdę coś ciekawego, obiecuję, że na pewno się tym z Wami  podzielę.


Amatorsko zajmuję się rysunkiem i w tym poście chcę pokazać Wam efekt mojej pracy.
Jest to Futaba Yoshioka z anime Ao haru ride, do którego pałam ogromnym sentymentem (jak najbardziej polecam dla wszystkich fanów shōjo). 






Hitaba

poniedziałek, 25 maja 2015

Manga "oblubienica czarnoksiężnika".

Witam! :D
Trochę mnie nie było, ale powróciłam ;) Stwierdziłam (razem z Sousuke i Hitabą), że dodawanie tak często postów jest dość trudne z racji tego, że wciąż mamy szkołę no i szybko skończyłyby nam się tematy dla was ;) Dodatkowo może ureguluje to trochę czas wstawiania notek :P Moje teksty w miarę możliwości będą pojawiały się co sobotę. O swoich "dniach" Sousuke i Hitaba napiszą sami, bo pewnie ja im namieszam :) Może umieszczę czas wstawiania postów gdzieś jako info ogólne dla Was ;)

Dobra, koniec tej oficjalnej gadaniny. :D Przygotowałam dla was recenzję. Jak już pewnie zauważyliście w tytule posta, będzie to "oblubienica czarnoksiężnika" czyli w oryginale "mahou tsukai no yome" autorstwa Kore Yamazaki.

W końcu udało mi się kupić moją pierwszą mangę :3 Chociaż nie powiem, żebym planowała kupować konkretnie tę, ale okazji się nie przegapia, nie? ;) Nie żałuję zakupu ponieważ już wcześniej widziałam jej opis na necie i mnie trochę zaciekawiła, a po przeczytaniu jestem wręcz szczęśliwa, że ją kupiłam.



W naszym języku wydany został dopiero pierwszy tom, więc będę pisać odwołując się tylko do niego.
Manga opowiada historię Chise. Już na samym początku dowiadujemy się, że jest Slay Vegą. Ale kim tak naprawdę jest Slay Vega? Tego już nam do końca nie wyjaśniono. Wiemy za to, że nasza główna bohaterka jest sierotą, której matka nie żyje, a ojciec ją zostawił. Smutny żywot, nie? Na domiar złego krewni się jej pozbyli i wylądowała na aukcji żywym towarem. To dopiero dziewczyna ma pecha. No ale kto nie chciałby kupić ślicznej, młodej, rudowłosej dziewczyny, która na dodatek jest pożądanym przez wielu dziecięciem nocy, Slay Vegą? Wspomniałam już, że akcja dzieje się w świecie gdzie magia nie jest czymś wymyślonym, choć w tych czasach może nie aż tak powszechnym jak dawniej? Jeżeli nie, to właśnie napisałam. ;) Tak więc wracając do aukcji. Chise została kupiona za niewiarygodnie dużą sumę przez "nieśmiertelnego czarnoksiężnika-mizantropa". Gdy dotarli do jego domu, dowiedziała się, że wybrał ją na swoją uczennicę. Bardzo ciekawy zwrot akcji dla bohaterki, z prawie że niewolnicy na uczennicę czarnoksiężnika. Przeżywa u niego kilka ciekawych sytuacji, np. oświadczyny. Elias Ainsworth, jak przedstawił się czarnoksiężnik, jeszcze nie raz zaskakuje naszą Chise. Bo jak nazwać niespodziewany wyjazd na miesiąc miodowy ( choć wciąż ciężko nam się domyślić czy to prawda czy nie, bo po jego nic niewyrażającej twarzy, która jest właściwie jakąś czaszką? naprawdę? No cóż, przynajmniej nie popadniemy w monotonie z kolejnym cudownym i niewiarygodnym bishounenem.) (jak ktoś nie zauważył, to jest sarkazm ;) )) W każdym razie, miesiąc miodowy czy nie, to się okaże. Ale nie zatrzymujmy się tu, w końcu akcja idzie dalej i nie ma zamiaru się kończyć. Chise poznaje kogoś kto pomaga zrozumieć jej trochę magię. Lecz, tu mamy niespodziankę, nasza Slay Vega jako główna bohaterka jest potężniejsza niż zakładaliśmy. Po powrocie nasza rudowłosa istotka spotyka...księdza. Ksiądz i czarnoksiężnik. Może nie bardzo za sobą przepadają, ale to wciąż nietypowe połączenie. Jak się okazuje, Elias dostaje czasami misje, którymi kościół nie chce się zająć. I tu zaczynają się kolejne przygody dziecięcia nocy. Niekoniecznie w tej kolejności, ale spotykamy potem jeszcze, uwaga... smoki. Tak, dobrze widzicie. Do tego ostatnie na ziemi, a dokładniej ostatnią wioskę smoków. Widzimy chwilę bardzo  rzadko pokazywaną ludziom (i innym gatunkom człekopodobnym lub też nie), w której uczestniczy nasza Slay Vega. Niezwykłe szczęście, no ale mamy tu potężnego, nieśmiertelnego czarnoksiężnika i główną bohaterkę, niemożliwe może być możliwe. Idąc dalej. Każdy wie, że koty mają dziewięć żyć. A gdyby tak dodać do każdego kolejnego życia jakiś dodatek lub umiejętność? Dowiadujemy się tu, że koty też mają władców, a niektóre potrafią nawet mówić. I pomimo, że to tylko koty, też mają swoje problemy i można by rzec, że nawet całkiem poważne. Dlatego wkracza do akcji nasza para, czyli mistrz ze swoją uczennicą. Dzięki zaklęciu chcą rozwiązać problem kotów. I w końcu. Pojawia się jakiś konkretniejszy wróg. Ale co to? czyżby koniec? Nie martwcie się, to nie koniec. Przecież to dopiero pierwszy tom. ;)
 Na więcej musimy poczekać. Gdy już wydadzą tom drugi w naszym języku, postaram się go jakoś zdobyć i może pójdziemy dalej z opisem sytuacji z mangi.
Tutaj kończę moją recenzję. Bardzo polecam mangę osobom, którym nie straszny okultyzm i czarnoksiężnicy z czaszkami zwierząt zamiast głów. Jak powiedział sam autor: "czy jest coś lepszego od okultyzmu i rudych dziewczątek?" na dodatek połączonych w jednej mandze ;)
Łaaa ale się rozpisałam. Nie spodziewałam się, że tyle mi tego wyjdzie. Ale mam nadzieję, że Wam się podoba. Co by tu jeszcze... oczywiście przypominam, że komentarze naprawdę motywują twórców ;)
Na koniec jeszcze raz wspomnę, że moje posty będą pojawiać się w soboty. Jak dam radę. Możecie mi wtedy wysyłać tyle ponagleń ile chcecie. :D W końcu się zmobilizuję i coś napiszę.

Wiem, że nie chce Wam się czytań mojej paplaniny, więc kończę już na dzisiaj. O i ta notka nie jest w sobotę, ale to info dopiero dodałam i nie jest jeszcze aktualne ;)

Shiroxx

środa, 20 maja 2015

"Pokłócone siostry".

Siemka! Dziś dodam fragment mojej twórczości. Mam nadzieję, że się spodoba. A oto on:

Biuro detektywistyczne Maksyma Leo znajdowało się w budynku będącym niegdyś mini galerią. Główne pomieszczenie składało się z paru mniejszych gabinetów i jednego większego należącego do detektywa Leo. Gabinet pełny był miłych dla oka mebli, zaś światło padało przez strzeliste okno, z którego teraz widać było chowające się za budynkami wielkie, czerwone słońce. Biurko znajdujące się naprzeciwko drzwi do gabinetu, skryło się pod wielką warstwą dokumentów. Za biurkiem wisiała korkowa tablica ze zdjęciami przestępców. Dochodziła godzina 17. Detektyw Maksym zbierał się właśnie, gdy nagle rozległo się pukanie do drzwi. Była to niedościgniona sekretarka Maksyma, Cornellia Saggita. 
- Ktoś do pana. - oznajmiła z wyraźnym angielskim akcentem. - Wpuścić, czy przekazać, że pana nie ma? 
- O tej godzinie? - zdziwił się Leo. 
- Próbowałam uświadomić tej pani, że już zamykamy, ale uparła się, że jest to bardzo ważna sprawa i musi spotkać się z panem natychmiast.
- No, w takim razie wpuścić. - odpowiedział Maksym.
Cornellia przytaknęła i zniknęła za drzwiami. Po chwili do gabinetu weszła ciemnowłosa kobieta. Miała szczupłą, bladą twarz, mały nos, łanie wykrojone, drobne usta, oraz duże, hipnotyzujące, niebieskie oczy. Była zgrabna i wysoka. 
- Detektyw Leo? - spytała.
- Zgadza się, to ja. - rzekł. - Proszę usiąść. W czym mogę służyć?
- No więc, chodzi o to... - zaczęła niepewnie. - że... że moja starsza córka Connie... ona zniknęła. Czy pomoże mi pan ją odnaleźć? - wyszeptała zrozpaczona kobieta.
- Faktycznie, ciężka sprawa. - stwierdził detektyw. - Proszę powiedzieć jak się pani nazywa i jak doszło do zaginięcia? 
- Nazywam się Jane Arrow. - wyjąkała po dłuższej chwili. - Mieszkam w domu przy ulicy Street 21B, wraz z córkami- Susan i Connie. Wczoraj około godziny 20, wróciłam z pracy. Susan siedziała w salonie i płakała. Nic nie podejrzewając podeszłam do niej i zapytałam co się stało... Wtedy Susan pokazała mi to.
Wręczyła Maksymowi srebrny naszyjnik oraz list z pogróżkami. Detektyw Leo oglądał naszyjnik ze skupieniem, ale nie znalazł na nim niczego co mogłoby w jakiś sposób przydać się w śledztwie. 
- Od jutra zajmę się tą sprawą. - postanowił. - Ale teraz musimy iść bo panna Saggita zamknie nas w biurze. - dodał, wręczając pani Arrow wizytówkę. 
___________________________________________________
No nic kończę. Bayoo wszystkim! :) Pozdrawiam. Sousuke.

niedziela, 17 maja 2015

† Zemsta †



Zemsta
Też tak masz czasami, że jak ktoś ci coś zrobi, zdenerwuje cię, obrazi, czy upokorzy, to masz taką ochotę udusić tę osobę własnymi rękoma. Wbić jej nóż w serce, patrzeć jak się stacza dzięki tobie. Lecz ty nie chcesz tylko patrzeć, wolisz najpierw zniszczyć tę osobę, żeby cierpiała tak jak ty, odebrać jej wszystko. W końcu powinna poznać smak tego co zrobiła tobie. Zniszczyła ci życie, więc to nic złego, ty się tylko odpłacasz, prawda?
Bierzesz wtedy swego dręczyciela, gdy, dzięki tobie, już wszyscy go opuścili i łapiesz za gardło, z fascynacją przyglądasz się, jak twoje palce zaciskają się na jego szyi, paznokcie rysują gładka skórę, tworząc na niej rysy, a krew z tych małych kreseczek jeszcze lepiej ozdabia ten widok, doprowadzając cię niemal do ekstazy.
Ale ty nadal stoisz i patrzysz jak twoja ofiara się dusi, twarz sinieje, a ona wciąż próbuje się uwolnić z twoich rąk i nabrać drogocennego tlenu. Jednak pomimo usilnych prób nie udaje jej się. Oczy stają się puste, a ciało wiotczeje ci w rękach.
Chyba, że wolisz bardziej ekscentryczne widoki, lepiej działające na wyobraźnię, takie, żeby druga osoba bardziej cierpiała. W końcu tak lepiej odpokutuje swoje winy, nieprawdaż?
Bierzesz wtedy na przykład nóż i powoli wbijasz go w brzuch ofiary, by gdy już wejdzie do końca, przebijając się przez narządy, przekręcić go, potęgując tym już i tak ogromny ból. Z tak zrobionej rany wypływa mnóstwo ciepłej, czerwonej posoki. Tworzy na ciele ofiary oraz podłodze pod nią makabryczne, lecz również niezwykłe i zadziwiające wzory. Widzisz jak powstają półkola, zawijasy i falowane linie, na wzór obrazów słynnych malarzy. Stoisz, przez chwilę napawając się tym widokiem. Masz przed sobą twarz zastygłą w wyrazie bezgranicznego strachu, a potem, po jakimś czasie uświadamiasz sobie, co zrobiłeś. No ale w końcu ta osoba na to zasłużyła, własnymi czynami i zachowaniem wkroczyła na taką drogę, a kim ty jesteś, żeby ją zatrzymywać, więc jej pomogłeś. Dodałeś jeszcze jeden stopień zapadania się w tym zepsutym ludzkim świecie. W końcu na twoim miejscu każdy postąpiłby tak samo.
Jednak dlaczego wydaje ci się, że to co zrobiłeś, nie jest normalne. Bo to nie jest dziwne, prawda? Ty się tylko zemściłeś za to co zrobiono tobie, więc nie jest dziwnie, nie? To nie jest dziwne...


To co przeczytaliście powyżej, to taka moja twórczość własna. Podczas mszy w kościele można dostać niezłej weny. Chociaż jak tak sobie to czytam, to może być dziwne, że podczas mszy myślę o takich rzeczach. Zaczynam bać się sama siebie. Ale dobra, nieważne. Mam nadzieję, że się podobało. Jeżeli tak to naprawdę ucieszy mnie chociaż jeden komentarz z opinią, oczywiście jeżeli wam się nie spodobało to również proszę o komentarze, żebym wiedziała co mogę poprawić. ;) Zapraszam do obserwowania naszego bloga, a ja w tym czasie zastanowię się nad swoim zdrowiem psychicznym :D

Tak teraz zauważyłam, że znowu ja i Sousuke dodajemy posty prawie w tym samym czasie :D

Shiroxx

Mojaa twórczość. ;3

Siemkaa! Ostatnio napisałem opowiadanie kryminalistyczne. Myślę, że nawet fajnie mi ono wyszło. ;3 Zresztą sami oceńcie taki krótki fragmencik:
Londyn. Przy ulicy Street 21B mieszka 19-lenia Connie Arrow wraz z matką Jane i młodszą siostrą Susan. Pewnego wieczoru, po kłótni z siostrą, Connie wychodzi z domu i znika. Susan znajduje w parku nieopodal domu naszyjnik Connie oraz list z pogróżkami. Jane, roztrzęsiona całą sprawą, zwraca się z pomocą do najlepszego detektywa w mieście. Czy jedynemu w swoim rodzaju- detektywowi Maksymowi Leo, uda się odszukać zaginioną siostrę Susan? Kto mógł uprowadzić dziewczynę? I czy na pewno nie zostawił żadnego śladu ..
Myślę, że Wam się spodoba. Piszcie w komentarzach, czy chcecie przeczytać całość. Pozdrawiam. Sousuke.

sobota, 16 maja 2015

Polecamy fanficki. ^^

Harry Potter. Chłopiec, który przeżył, wybraniec. Dobry, w miarę spokojny chłopak. Ma dwójkę najlepszych przyjaciół. Razem tworzą „złotą trójcę” Hogwartu. Jest grzeczny i poukladany, a jedyne problemy jakie sprawia dotyczą walki z Voldemortem i czasami jak to z nastolatkami bywa, na lekcjach. Na wakacje wraca do wujostwa, gdzie spędza czas czekając na wyjazd do rodziny Wesleyów. Tak chyba myśli każdy, nie? A co jeśli prawda jest inna niż nam się wydaje. Jeśli złoty chłopiec nie jest taki złoty jak wszyscy myślą, a to co pokazuje światu to tylko maska. Ale jaki w takim razie jest? Kim jest? Czy pokaże prawdziwego siebie? Jeżeli tak, to jak zareagują jego przyjaciele? Czasami największy wróg okazuje się lepszy od najlepszego przyjaciela. I czy w
tym wszystkim znajdzie prawdziwą miłość? Czy przetrwają? Czy z tym wszystkim uda mu się pokonać voldemorta?

Jeżeli ten opis was zainteresował i chcecie się dowiedzieć jak potoczy się ta historia to zapraszam do czytania bloga, którego autorem jest Bully (rockowa_pumcia). Znajdziecie tam również świetne miniaturki, np. o nawiedzonym domu, gdzie czytając tylko można się nieźle wystraszyć dzięki talentowi pisarskiemu autorki :) . Jeszcze raz zachęcam do czytania Drugiego oblicza, które ja uwielbiam i czytałam już kilkanaście razy :D http://hp-i-drugie-oblicze.blogspot.com/

Opis zapożyczony w większości z mojego poprzedniego bloga, ale napisany w pełni za zgodą autorki. ;) Skoro Sousuke już coś dodał to nie będę gorsza i też coś dam. Chociaż zapożyczone, bo za mało czasu, żeby nową wymyślać. Mam nadzieję, że wybaczycie mi ten jeden raz. :P

Shiroxx

Pora wstać! ❤️❤️

Siemkaa! Jak się spało? Bo mi genialnie ;3 Czy wy też tak macie, że z rana czujecie się zdołowani, przygnębieni? Jeśli tak, to głowa do góry. To od Was zależy jak zacznie i skończy się dzień, a Wy róbcie wszystko, aby każdy był jak najlepszy! Dobra. Czas rozruszać poranek... -----^ ... a ta piosenka nam w tym pomoże! ;3
Uwielbiam słuchać jej zwłaszcza rano, gdy wstanę. Jest pełna energii i daje takiego motywującego "kopa" do pracy nad sobą, do działania. Trza się zbierać i ogarnąć. "Zacznij dzień od dobrego żartu. Zrób se jaja na śniadanie". Pamiętajcie. Wszystko zależy od Was. Pozdrawiam. Sousuke.

piątek, 15 maja 2015

Na dobry początek! ;3

Siemka! Wraz z Shiroxx i Hitabą będziemy udostępniać własne opowiadania, zdjęcia oraz recenzje filmów, książek i w ogóle czego się da. :D Liczymy na waszą obecność i śledzenie naszych postów. W trakcie będziemy również opowiadać o sobie. To by było na tyle. Pozdrawiam. Sousuke.