Mam dla Was dzisiaj recenzję. ;)
Znowu będzie to manga, ale tym razem dostępna w internecie, więc nawet jeśli chcielibyście ją kupić to w chwile obecnej nie mamy polskiego wydania. Chociaż mam nadzieję, że takowe będzie, bo sama chętnie umieściłabym ją na półce. :D
Tytuł tej mangi to "Ore no Subete ga Kimi no Mono". Dość długi co równa się z trudnościami w zapamiętaniu go. Dla waszej wygody umieszczę jeszcze link do niej ;) http://centrum-mangi.pl/Ore-no-Subete-ga-Kimi-no-Mono/ (poleca się zerknięcie najpierw na mangę, ponieważ moje recenzje to jedne wielkie spoilery:D )
Może zacznę od okładki. Jest bardzo ładnie zrobiona, kolorowa, a nasza bohaterka swoim wyglądem w pewnym stopniu nawiązuje do myśli przewodniej tej mangi. Pozwolę zacytować sobie jeden z komentarzy pod mangą: "wnioskując po okładce to miałam nadzieję że bohaterka wyskoczy w stroju mikołaja" (otakurate). Oczywiście nie mieliśmy mikołajki, sama nie wiem czy to lepiej czy gorzej, ale nawet bez tego manga jest bardzo dobra. Kreska Kayoru jest dość słodka, ale na szczęście nie przesłodzona jak to zwykle bywa w shoujo mangach :) Jest przyjemna dla oka, więc fajnie się ją czyta. Warto na nią zerknąć dla samych rysunków, zwłaszcza, że nie jest zbyt długa. to tylko 36-o stronnicowy one shot.
Jak to w romansach bywa, mamy danych dwoje głównych bohaterów. Ona i on. Przyjaciele z dzieciństwa. Ona jako starsza koleżanka broniła go gdy byli mali. On był straszną beksą i możemy wywnioskować, że dość często tej obrony potrzebował. Ale czas mija, a ludzie się zmieniają.
I... mamy skok czasowy. Ona czyli Masumi-senpai jest dość popularna, ale Hiroki-kun pomimo bycia dopiero w pierwszej klasie liceum również cieszy się sławą. Przestał być mazgajem i stał się bardzo przystojny.
Masumi-san zaczęła czuć coś do niego, ale z powodu swojej dumy nie jest w stanie się do tego przyznać. W tej sytuacji zostało podarowane nam pewne wspomnienie z przed dwóch lat.
Ona zaczyna pierwszą klasę liceum. Spędzali razem Boże Narodzenie. Jako cel na nowy rok w nowej szkole, postawiła sobie znalezienie chłopaka. On zbierając się na odwagę wyznał jej uczucia, niestety dziewczyna nie wzięła go na poważnie i odrzuciła obracając to wszystko w żart. Jednak coś w jej sercu drgnęło i od tamtej pory zaczęła zwracać na niego troszeczkę więcej uwagi.
Znowu wracamy do czasu obecnego. Hiroki-kun odwiedza Masumi-san w domu. Jej mama zaprasza go na obiad, a później jeszcze na wspólne spędzenie świąt. A Hiroki zgodził się wprawiając tym Masumi w zdziwienie. No bo w końcu jak przystojny i popularny licealista może nie mieć planów na święta z jakąś dziewczyną. Ale napełnia ją to nadzieją. Może nie ma dziewczyny, może wciąż jest w niej zakochany. Podczas rozmowy z koleżankami w klasie, dostaje od jednej kłębek wełny, który został, gdy robiła prezent dla chłopaka. Następnie wracając do domu widzi, że zespół, który lubi Hiroki-kun wydał nową płytę. Nieświadomie kupuje ją. Teraz jest lekki przeskok w akcji. Masumi-san zostaje zaczepiona przez swojego senpaia, który na dodatek nie ma zbyt dobrej reputacji. Na szczęście zostaje uratowana. Zgadnijcie przez kogo... oczywiście przez Hirokiego. Dość częsty schemat, ale wprowadza ważny przekaz. Hiroki uświadamia Masumi, że nie jest tak silna jak chłopacy, a on nie jest już tak słaby jak kiedyś. Powinna wiedzieć kiedy nie jest w stanie sobie sama poradzić. Uświadamia sobie, że on dorósł nie tylko z wyglądu. Pod wpływem chwili bardzo zawstydzona zamierza dać mu płytę, którą kupiła. Ale przerywa im Nakajima (prawdopodobnie koleżanka z klasy Hirokiego), która uprzedzając Masumi-san wręcza Hirokiemu płytę. Masumi na pytanie czy zna zespół dość niegrzecznie odpowiada, że nie interesuje ją on. Chociaż jestem w stanie ją zrozumieć. Poczuła się zraniona gdy jakaś obca dziewczyna zrobiła coś co chciała ona. Czytając ten fragment aż serce mi mocniej zabiło od tych emocji zawartych w kilku prostych słowach i scenach. Nakajima odbierając to prawdopodobnie jako kłótnię kochanków, zapytała czy jest dziewczyną Hirokiego-kuna. Masumi wciąż pod wpływem emocji mówi, że to Nakajima go kocha, a ona może go jej oddać jak chce. Hiroki się zdenerwował słysząc, że potraktowała go tak rzeczowo. Ona zaczyna mieć wyrzuty sumienia. W domu informując mamę, że jej przyjaciel z dzieciństwa jednak nie przyjdzie na przyjęcie świąteczne, idzie do pokoju i leżąc na łóżku wciąż żałuje, że to powiedziała. Myśli, że Hiroki nigdy jej nie wybaczy. Znowu przeskok w czasie i akcji. Masumi w dzień świąt poszła sama do miejsca gdzie dwa lata wcześniej Hiroki wyznał jej uczucia i wspomina tamto wydarzenie żałując, że się wtedy nie zgodziła. Kolejna "niespodzianka", przychodzi do niej nie kto inny jak sam Hiroki. Opowiada jej o tym, że odmówił Nakajimie, gdy zapytała, czy zostanie jej chłopakiem, i że on wciąż kocha tę samą osobę. Myśli, że drugi raz został odrzucony i zamierza wrócić do domu, ale Masumi go zatrzymuje. Zachowując się jak typowa bohaterka tsundere wręcza mu ręcznie robiony szalik z wełny, którą wcześniej otrzymała i płytę zespołu, którą wcześniej schowała. Naprawdę zastanawia mnie skąd miała to przy sobie. Przecież poszła tam myśląc, że Hiroki ją znienawidził. No ale nie nie doceniajmy uroku fikcji. Tu może się zdarzyć wszystko. Jak noszenie ze sobą prezentów dla osób, które mogą nas nienawidzić, wszędzie gdzie nie spodziewamy się ich spotkać. Wracając do naszych bohaterów. Hiroki zrozumiał czemu zachowywała się w ten sposób w dniu, w którym spotkali Nakajimę. Jeszcze raz prosi BARDZO zawstydzoną Masumi, czy zostanie jego dziewczyną. I wszystko dobrze się kończy. Mamy romantyczny pocałunek w romantycznej świątecznej scenerii. Nawet cieszę się, że w końcu są razem, bo szkoda mi było trochę Masumi-senpai. Musiała być bardzo nieśmiała skoro nie chciała przyznać nawet przed sobą, że go kocha. Przecież miała podstawy, żeby sądzić, że on kocha ją. W końcu pierwszy wyznał jej uczucia. W każdym razie mamy szczęśliwe zakończenie.
Mam nadzieje, że się podoba. :) Manga godna polecenia. Pomimo tych przeskoków w akcji, które na szczęście jakoś dało się zignorować. Wyglądało to trochę jakby autorka powycinała fragmenty z jakiejś dłuższej mangi i połączyłam je w krótki one shot dla skrócenia fabuły.
*tsundere - osoba, która krzycząc i zachowując się wyniośle próbuje ukryć swoje uczucia i emocje
Ciężko było napisać coś, co mogłoby sprostać Waszym wymaganiom ;)
Przy okazji. Oglądaliście super jedynki? Zgadzacie się z tym, jak rozdano nagrody?
Ja zgadzam się tylko z jakąś połową. Kilka nawet do nominacji bym nie dała, ale nie ode mnie to zależy. Niestety. :D
Tradycyjnie proszę o komentarze i powtórzę się, ale one Naprawdę, przez duże N, motywują nas do pisania. ;)
Shiroxx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz