I to by było na tyle, bo nie mam pojęcia co napisać. Napisałam, że będę pisać regularnie i tego nie zrobiłam. Mogłabym przepraszać, ale raczej nic to nie da, więc zamiast tego przejdę od razu do tematu posta. Nasza oblubienica. Tom drugi jest dostępny już od jakiegoś czasu. Ja też kupiłam go dość dawno, ale z powodu pewnych okoliczności nie mogłam Wam nic napisać.
Poprzednia część zakończyła się w momencie, gdy naszą piętnastoletnią Slay Vegę zaatakował Lenfred wraz ze swoim uczniem.Już od pierwszej strony mamy nowe pojęcia. W tym przypadku Pilum Moralis. Co lub kto to jest? Nie wiem, ale nazwany tak został Elias. Dowiadujemy się też, że tajemniczy Lenfred jest sztukmistrzem. A żeby nie przeciągać i już w pierwszych stronach zafundować nam dużą dawkę informacji, mamy kolejną wiadomość, którą jest bardzo krótki żywot naszej małej Chise.
No ale czarnoksiężnik chyba nie da jej tak szybko umrzeć, nie? żeby się tego dowiedzieć musimy iść dalej. Uczeń Lenfreda tłumaczy nam na czym polega moc Slay Vegi, absorbują i wykorzystują bardzo dużą ilość mocy przez co ich ciała nie wytrzymują obciążenia i wszystkie funkcje życiowe zamierają. W każdym razie dzięki temu, że Chise się oswobodziła z ramion sztukmistrza, Elias mógł za pomocą swoich cienistych cierni ją uratować. Nie zwracając uwagi na gości, czarnoksiężnik wysyła Slay Vegę, aby dokonała rytuału oczyszczenia. I w końcu wpadamy w wspomnienia skażenia. Pierwsze co w nim widzimy to mężczyzna, który jest głównym problemem kotów. Jego żona jest słabego zdrowia, a on szukając dla niej lekarstwa, zwraca się do nieznanego, wędrownego sztukmistrza. Sama nie wiem czy to było mądre z jego strony, no ale szukał pomocy wszędzie, więc nie zwracał na to uwagi. Właśnie od niego Matthew dowiaduje się, że jest tylko jedno lekarstwo. Poważnie, żeby tak łatwo zaufać nieznajomemu. Jego żona Mina pewnego dnia go szukała, a mieszkańcy wioski wskazali jej las gdzie znalazła chatkę, a widząc tam siekierę swojego męża weszła do środka. To co tam zobaczyła.. wielu by przeraziło. Martwe koty. Przyznajcie się. ile z was pomyślało z czego mogło być to lekarstwo? Widocznie Matthew posunie się do wszystkiego, by wyleczyć Minę. Pomimo protestów, została zmuszona do zażycia lekarstwa. Lecz niestety zamiast wyzdrowieć, jej ciało dosłownie się roztopiło. Okazuje się, że sztukmistrz oszukał ich, żeby przeprowadzić eksperyment kondensancji duszy.Na szczęście dla innych ludzi nieudany. Matthew się załamał i niczym opętany poszedł po więcej kotów na lekarstwo. Zabił go tamtejszy król kotów, a za karę zamiast zwykłej śmierci został zapieczętowany. Po dowiedzeniu się jak powstało zakażenie oraz czym jest, Chise została poproszona przez duszę Miny, żeby ich zniszczyła, ale ona w całej swojej dobroci nie mogła tego zrobić, dlatego wykorzystując swoją moc wskazała im drogę do zaświatów. Po oczyszczeniu skażenia, Chise odeszła wraz z Eliasem i podczas rozmowy z nim dowiedziała się między innymi, że pozostały jej trzy lata życia. Lecz na chwilę obecną z powodu dużego zużycia mocy straciła tylko przytomność.

Na razie tyle. Postanowiłam podzielić ten tomik na dwie części, ponieważ są tam dwie dość rozbudowane historie, co widać wyżej jak dużo mi jedna zajęła. Tak więc druga będzie za tydzień. ;) Zacznie się od strony na obrazku obok, czyli rozdziału pod wdzięcznym tytułem "królowa wróżek".
Chciałam jeszcze podziękować Wam za odwiedzanie naszego bloga, bo zanim się obejrzałam, już przebiliście 1000 wyświetleń. Dziękuję bardzo, że pomimo naszej niesubordynacji wciąż nas nie porzuciliście. Mam nadzieję, że z czasem będzie coraz lepiej i jak dobijecie do 2000 to blog będzie prowadzony regularnie i oczywiście.. dokładnie? ciekawie? W każdym razie będzie widać, że wkładamy w niego naprawdę dużo pracy. :)
Shiroxx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz